top of page

Świadoma garderoba zaczyna się w głowie - czyli czy jesteśmy odpowiedzialni za to jak wygląda dziś świat mody?

  • Zdjęcie autora: Agnieszka
    Agnieszka
  • 2 dni temu
  • 14 minut(y) czytania

TODAY'S LOOK, LIFESTYLE




Wpis zawiera linki nieafiliacyjne - oznacza to, że umieszczone przeze mnie polecenia w formie linków do niezależnych sklepów i butików, mają charakter niekomercyjny.



Muszę Wam się do czegoś przyznać: prawda jest taka, że do tego wpisu zabierałam się jak "pies do jeża". Wymyśliłam go sobie już dłuższy czas temu, miałam nawet kilka podejść, ale szybko okazało się, że będzie to jednak dużo trudniejsze, niż mi się na początku wydawało - i to z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że temat jest bardzo obszerny i wcale niejednoznaczny, a ja z kolei nie jestem żadną modową ekspertką. Od kilku lat jednak coraz bardziej interesuję się tą dziedziną. Zaczęłam regularnie się w tym temacie dokształcać - i im więcej wiem, tym szerzej otwieram usta ze zdziwienia (i niestety często z przerażenia). Obecnie odczuwam coraz większe trudności, aby milczeć i przechodzić nad pewnymi sprawami do porządku dziennego, bo wiem już, że są one (niestety) naszą wspólną odpowiedzialnością (i sporym problemem) - bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Ankieta, którą przeprowadziłam na Instagramie, dotycząca tego, czy opublikować dla Was wpis na temat mody second-hand (na którą tak jednogłośnie odpowiedzieliście), była dodatkowym, mocno zachęcającym impulsem, a zatem dzisiaj oddaję w Wasze ręce ważny wpis, w którym podzielę się z Wami osobistym spojrzeniem na problem świadomego budowania własnej garderoby. Bardzo mi zależało, aby ten artykuł nie był zbiorem jedynie moich luźnych przemyśleń i opinii, dlatego oprócz zdjęć, czy rekomendacji dotyczących sklepów typu SH, znajdziecie tu również wybrane i podlinkowane źródła: artykuły, raporty, książki i pozostałe linki z informacjami, które w moim odczuciu pomagają edukować nas - konsumentów. Dożyliśmy bowiem czasów, w których wiedza w tym zakresie, staje się absolutną koniecznością, a nie tylko dobrowolnym wyborem. Pozwólcie zatem, że tym razem daruję sobie przydługawe wstępy i przejdę od razu do rzeczy, na początek przytaczając kilka faktów.

(Informacja 1: Ważne! Niniejszy wpis, oraz opisywane w nich negatywne praktyki i zachowania konsumenckie nie mają na celu oceniać, czy też uderzać w nikogo personalnie. Ja też kiedyś nie byłam świadoma skali problemu tej tematyki, a odpowiedzialne budowanie garderoby wciąż jest u mnie trwającym procesem. Prezentowany artykuł jest jedynie moim osobistym dążeniem do poszerzania świadomości na temat przemysłu modowego, czego wymarzonym efektem, byłoby zainspirowanie czytelników do zmian, bo każda, nawet najmniejsza, ma znaczenie.

Informacja 2: Dla porządku i przejrzystości źródła i artykuły pomocnicze, zostały podlinkowane na końcu wpisu).



Kilka najważniejszych (i szokujących) faktów dotyczących branży modowej:


  1. Przemysł modowy (w szczególności fast fashion) to drugi po przemyśle paliwowym, najbardziej szkodliwy dla gospodarki sektor. Szacuje się, że produkcja tekstyliów odpowiada za ok. 20% globalnych zanieczyszczeń wód, głównie z powodu farbowania tkanin.

  2. Dane ONZ wskazują, że branża odzieżowa jest odpowiedzialna za nawet 10% emisji gazów cieplarnianych, a wpływ na to ma nie tylko sama produkcja ubrań, ale także ich magazynowanie, transport i utylizacja. Eksperci prognozują podwojenie tej liczby w perspektywie 30 lat.

  3. Do produkcji jednej bawełnianej koszulki potrzeba około 2700 litrów słodkiej wody. To mniej więcej taka ilość, którą każdy z nas wypija w ciągu 2,5 roku.

  4. Obecnie ok. 60% materiałów wykorzystywanych do produkcji odzieży, to materiały sztuczne (plastikowe), takie jak: poliester, akryl, czy nylon. Jedno pranie odzieży z poliestru może uwolnić nawet 700 tys. mikrodrobin plastiku, które przenosząc się do systemów wodnych, stanowią realne zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt. Szacuje się, że na dnie oceanów gromadzi się ponad pół miliona ton tych mikrowłókien rocznie.

  5. Brak odpowiednich regulacji prawnych pozwala markom ultra fast fashion (typu Shein czy Temu) na nieetyczne działania marketingowe i produkcyjne: Z powodu dużo tańszego kosztu produkcji niż w Europie, firmy te współpracują ze szwalniami rozwijających się krajów Azji, takich jak Bangladesz, Indie, Indonezja, Chiny, Wietnam, czy Kambodża - gdzie ludzie pracują po kilkanaście godzin, a nawet śpią (!) w niewolniczych warunkach i nie otrzymują za to należnego wynagrodzenia (bardzo często są to również dzieci). Brak wiedzy przeciętnego konsumenta, oraz rosnący agresywny marketing zachęcający do konsumpcjonizmu, tylko nakręca tę spiralę, powodując, że trend mody "na chwilę" wciąż znajduje olbrzymie grono odbiorców.

  6. Według statystyk, branża odzieżowa każdego roku produkuje ok. 100 mld sztuk ubrań, obuwia i akcesoriów. To ok. 12,5 mld sztuk w przeliczeniu na jednego człowieka. Ta zatrważająca nadprodukcja jest głównym powodem stale rosnących gigantycznych wysypisk śmieci (ubrania poddawane recyklingowi, to zaledwie 1%, a wg. statystyk co sekundę na wysypisku śmieci ląduje ilość ubrań odpowiadająca wielkości sporej ciężarówki). Większość tych tekstyliów będzie się rozkładać nawet 200 lat. Są one masowo wyrzucane, aby zwolnić miejsce na nowe kolekcje - niektóre firmy zmieniają je w ciągu roku nawet kilka razy. Do największego wysypiska śmieci należy Pustynia Atakama w Chile, a składowane tam odpady widać z kosmosu.

  7. W 2000 roku marki fast fashion (w tym popularne "sieciówki") produkowały o połowę mniej ubrań niż dziś. Obecnie przeciętny Europejczyk kupuje prawie 26 kg ubrań rocznie (na przestrzeni niecałych 30 lat, ta liczba wzrosła o 40%). Jednocześnie ocenia się, że w ciągu ostatnich 15 lat, częstotliwość noszenia danej sztuki odzieży spadła o 35%.

  8. Według badań przeprowadzonych przez SW Research (czołowa polska agencja specjalizująca się w onlinowych badaniach rynku i opinii) w 2022 roku, 4 na 10 Polaków planowało ograniczenie zakupów odzieżowych, ale podobna ilość deklarowała skorzystanie z promocji np. na black friday.

  9. 24 kwietnia 2013 roku w Bangladeszu doszło do głośnej i tragicznej katastrofy budowlanej. Zdarzenie miało miejsce na terenie kompleksu Rana Plaza, gdzie na wskutek zawalenia budynku, śmierć poniosł0 1127 osób, a ponad 2500 zostało rannych (dane z portalu Wikipedia z dnia 25.08.2025, dostęp 25.02.2026) Budynek został zaprojektowany jako 5 - piętrowy, ale nielegalnie doposażono go w 3 kolejne kondygnacje. Ponadto nie przewidywano w nim pracy ciężkich maszyn tekstylnych i generatorów, których drgania przyczyniły się do załamania konstrukcji budynku. W kompleksie mieściły się banki, sklepy i nieetycznie prowadzone szwalnie, produkujące m.in dla takich marek, jak Mango, Benetton, H&M, czy Primark. Ponadto w ruinach budynku, znaleziono również metki polskiej spółki LPP S.A. - właściciela sklepów: Reserved, Cropp, Sinsay, Hause i Mohito. Niedługo później, na światło dzienne wychodzi bardzo ważny raport, obnażający szokujące warunki w wielu innych fabrykach w Bangladeszu (raport Grubymi nićmi szyte do pobrania tutaj, lub na końcu wpisu). Po zaistniałej tragedii, na wskutek oburzenia konsumentów, znaczna część marek zobowiązała się do podpisania i wdrożenia porozumienia, mającego na celu restrykcyjne i odpowiedzialne działania, których celem była szeroko rozumiana poprawa warunków pracowniczych fabryk w Bangladeszu (najnowsze porozumienie Accord 2018) do porozumienia przystąpiły m.in. takie marki jak C&A, Marks&Spencer, H&M, Zara, Primark, Mango, Benetton i wiele innych (pełna lista firm dostępna tutaj). Również LPP została pociągnięta do odpowiedzialności - i chodź na początku spółka milczała na ten temat, na wskutek presji społecznej, 2 lata po zaistniałej tragedii (w maju 2015 roku), wzięła odpowiedzialność za swoje działania i również podpisała porozumienie, do czego znacznie przyczyniła się też organizacja Clean Clothes Polska. Choć dzisiaj od związanych porozumieniem firm wymagany jest szereg certyfikatów potwierdzający prowadzenie legalnej i etycznej polityki produkcyjnej, sukces na tym polu jest jedynie połowiczny. Jak pokazują późniejsze raporty, czy chociażby materiały kręcone przez niezależnych reporterów, w wielu krajach azjatyckich sytuacja szwalni nie uległa żadnej zmianie i korzystają z nich znani giganci ultra fast fashion (np. Shein, Temu i cały szemrany rynek, produkujący podróbki marek "premium"). Jednocześnie, z uwagi na niskie koszty produkcyjne, większość znanych nam popularnych "sieciówek", nadal w przeważającej części szyje swoje ubrania w krajach Azjatyckich - i pomimo faktu, że ludzie współpracujących z nimi szwalni dziś są zdecydowanie lepiej traktowani, to wciąż marki te pozostają wierne stale zmieniającym się trendom, opartym na licznych i wprowadzanych na krótko kolekcjach ubrań niskiej jakości, przyczyniając się do nakręcania spirali konsumpcjonizmu i zaśmiecania środowiska.



Czy zwykły szary konsument może cokolwiek zmienić - czyli słowo o odpowiedzialnych zakupach


Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z powyższymi informacjami, momentalnie poczułam się nie tylko przerażona, ale przede wszystkim... bezsilna. Pomyślałam sobie coś w stylu: "ta machina jest nie do zatrzymania". Co może zrobić zwykły, mały człowiek? Przecież jakiekolwiek działanie pojedynczych jednostek to tylko kropla w morzu". Ten problem jednak wciąż nie dawał mi spokoju i z biegiem czasu zaczęłam się nim coraz bardziej interesować. Co jakiś czas czytałam na ten temat artykuły: na oficjalnych stronach przeróżnych organizacji, ale też blogach, oglądałam reportaże, słuchałam podcastów. Zaczęłam również szukać transparentnych informacji na temat produkcji, udostępnianych (lub nie) na stronach internetowych popularnych odzieżowych marek i wnikliwie się w nie wczytywałam. Odkryłam też wtedy kilka nieznanych mi wcześniej polskich firm odzieżowych i obuwniczych i zaczęłam śledzić ich profile w socialach. Pomału zaczęłam zdawać sobie sprawę, że każda, nawet drobna zmiana ma znaczenie. Oczywiście najwięcej są w stanie zmienić organizacje rządowe, wprowadzając dla branży odzieżowej odpowiednie regulacje prawne - a w tym temacie, niestety, jest jeszcze sporo do zrobienia. Ale my - kupujący, również mamy wpływ na zaistniałą sytuację. To nasze zachowania konsumenckie w znacznej mierze nakręcają ten szalony rynek. Bezmyślne inspirowanie się ładnymi obrazkami w social mediach, kompulsywne zakupy, oraz brak refleksji nad tym kto właściwie wyprodukował nasze ubrania, czy akcesoria (a także co się kryje za podejrzanie niską ceną) również przyczyniają się do tego jak obecnie wygląda sytuacja na rynku. Warto pamiętać, że żyjemy w świecie, w którym dostęp do wielu informacji jest powszechny i darmowy, nie możemy więc zasłaniać się brakiem wiedzy. W czasach, w których wybór dóbr jest w zasadzie nieograniczony, jej bieżące poszukiwanie i aktualizowanie jest wręcz naszym obowiązkiem. Każdy z nas popełnił niewłaściwe decyzje zakupowe choć raz w życiu, ale powinniśmy wyciągać wnioski i starać się nie powielać szkodliwych schematów, bazując jedynie na naszych przyzwyczajeniach i wygodzie. Jest zdecydowanie zbyt późno na pozostanie obojętnym. Nasze zainteresowanie dotyczące pochodzenia, czy drogi produkcyjnej danego produktu powinno być nieodłączną częścią zakupów, szczególnie, kiedy dana marka, budzi nasze wątpliwości, lub nic o niej nie wiemy. W przeciwnym razie, choć trudno to przyjąć, stajemy się współodpowiedzialni za jej ewentualne działania, mające destrukcyjny wpływ na środowisko, a w niektórych przypadkach wciąż bazujące na niewolniczej pracy ludzi, doprowadzając ich do utraty zdrowia, a nawet życia.



Skąd czerpać informacje?


Pomimo łatwego dostępu do informacji, jest wiele sytuacji, w których trudno o ich rzetelność, jednak nie jest to droga nie do przejścia. Możemy sięgać po różne formy, takie jak specjalistyczne książki i artykuły, czy oficjalne dokumenty przeróżnych organizacji. Kopalnią wiedzy są również rozmaite filmy, dokumenty, oraz reportaże, często kręcone przez samozwańczych aktywistów (np. niezwykle cenioną przeze mnie dziennikarkę Marzenę Figiel-Strzałę). Sporą część istotnych danych można znaleźć również na stronach internetowych wybranych marek odzieżowych, które dzielą się np. listą producentów i dostawców, a także udostępniają informacje w zakresie wykorzystywanych materiałów. Przede wszystkim warto przejrzeć oficjalne informacje takich fundacji jak kupuj odpowiedzialnie - oprócz raportów, czy artykułów można znaleźć tam również wykaz marek, które podpisały wspomniane już porozumienie Accord 2018 (oraz tych, które tego nie zrobiły), a także zapoznać się z kryteriami i oceną stopnia zaangażowania poszczególnych marek i produktów w dwóch obszarach: ochrony środowiska, oraz odpowiedzialności społecznej. Więcej informacji na temat tego dokumentu znajdziecie na dole wpisu, natomiast tutaj zostawiam Wam zestawienie marek i ich stosunek do porozumienia, a także stronę, gdzie można sprawdzić, jak wybrana marka realizuje prawa oraz obowiązki społeczne i ekologiczne - link do rankingu.


/1 -2. Przykłady wyników rankingu wybranych marek - źródło/



Co z tymi "sieciówkami"?


Dla jasności, powiedzmy to na samym początku: nie wszystkie szwalnie azjatyckie są złe. Istnieją takie, które prowadzą swoje działania w możliwie zrównoważony, etyczny i przede wszystkim legalny sposób, wciąż pozostaje jednak bardzo istotny problem: nadprodukcja i długa droga transportowa ( nie zawsze 100% transparentna). Oznacza to tyle, że znane nam wszystkim "sieciówki", takie jak H&M, Reserved, czy Zara podpisały co prawda Porozumienie na rzecz bezpieczeństwa pracowników w Bangladeszu, jednak wciąż w przeważającej mierze produkują swoje ubrania również w innych krajach azjatyckich, gdzie warunki panujące w szwalniach z którymi współpracują, nie zawsze pozostają jawne. Ponadto praktycznie każda z tych odzieżowych marek realizuje założenia mody fast fashion, wprowadzając nawet kilka nowych kolekcji rocznie, znacząco przyczyniając się do nakręcania spirali konsumpcjonizmu i nadprodukcji. Kolejnym aspektem jest jakość produktu. Czy koszulka za którą zapłaciliśmy 30 zł jest produktem trwałym, który wystarczy nam na kilka sezonów? Wszyscy wiemy, że nie. Ale i wyższa cena nie zawsze idzie w parze z jakością, dlatego powinniśmy być bardzo czujni i w pierwszej kolejności sprawdzać skład produktu - starając się unikać sztucznych włókien. Sama czasem zaopatruję się w ubrania z "sieciówek" (np. T-shirty z bawełny organicznej), ale staram się to robić bardzo sporadycznie, ZAWSZE sprawdzając skład i pochodzenie, weryfikując przy tym stosunek marki do wyżej wspomnianego porozumienia i ekologii, oraz kupując naprawdę tylko to, czego potrzebuję - a czego nie mogę znaleźć np. w second-handach (lub kiedy nie mam zgromadzonego budżetu na droższy produkt).



"Ale przecież (nie) stać mnie na sweter za 500 zł!"

Mnie też nie - zakładając, że chcę ich kupić kilka na raz. Kiedyś poważnie się nad tym zastanawiałam i... po prostu to policzyłam. Moje doświadczenie jest takie, że większość "sieciówkowych" swetrów ze słabym składem (głównie poliester, lub akryl, niewielkie tzw. "domieszki wełny") nie wygląda dobrze już po 1 sezonie, zmuszając nas do zakupu nowych, tymczasem swetry utkane w 100% z wełny, służą wiele lat. Podobnie jest z innymi materiałami naturalnymi. Może więc problem wcale nie tkwi w tym, że nas nie stać, ale raczej w tym, że po prostu kupujemy zbyt dużo? W swojej szafie po dziś dzień mam kilka pozostałości moich decyzji zakupowych z wcześniejszych lat (dziś większość z nich określam mianem błędnych) w postaci ubrań takich marek jak Reserved, Mango, czy H&M, oraz paru innych. Pomimo tego, że staram się o nie dbać, wiele z nich wcale nie wygląda już dobrze, ale podjęłam decyzję, aby ich nie wyrzucać, dopóki zupełnie się nie zniszczą (ostatecznie wyznaję zasadę, że najbardziej ekologiczny jesteś wtedy, kiedy nosisz to, co masz w szafie, zamiast znowu kupować na potęgę), a w drodze ostateczności - oddać je potrzebującym, lub sprzedać. Mam jednak wielkie marzenie i potrzebę, aby stopniowo i z głową czynić moją garderobę coraz bardziej odpowiedzialną, spójną i zrównoważoną: stawiając przede wszystkim na świetne, naturalne składy i rzeczy produkowane w Polsce - chcę w ten sposób również wspierać gospodarkę naszego, a nie cudzego kraju. Czy to oznacza kompletną rezygnację z kupowania w "sieciówkach"? Prawdopodobnie nie, ale obieram sobie za cel, aby korzystać z nich bardzo sporadycznie i tylko w kryzysowej sytuacji (i tylko z tych sklepów, które podpisały porozumienie i stoją wysoko we wspomnianych rankingach). Czy to oznacza zatem, że będę musiała się czasami wykosztować? Tak, ale coś za coś. Czy wobec tego czeka mnie bankructwo, bo kupowanie jakościowych ubrań zawsze będzie się wiązało z wysoką ceną? Oczywiście że nie. Już teraz staram się wdrażać pojedyncze, ale ważne kroki: np. polując na przeceny droższych produktów, albo szukając ubrań z drugiej ręki. Przede wszystkim jednak nie stawiam już na ilość i najnowsze trendy (bardzo mocno je weryfikuję), ale staram się krok po kroku tworzyć świadomą, przemyślaną i bardzo ważne - zaplanowaną garderobę na lata.



Pułapki second-handów - czyli jak dałam się wkręcić + lista polecanych miejsc


W ostatnich latach moda na second-handy staje się coraz bardziej wyrazista, ale ma to również swoje negatywne konsekwencje, co zdążyłam zauważyć na przestrzeni zaledwie kilku lat. Przede wszystkim dzisiaj mamy ich bardzo dużo - zarówno w świecie rzeczywistym, jak i tym wirtualnym. Wiele z tych sklepów jest do siebie podobnych i mimo, że próbują nas kupić specjalnie zaprojektowanymi hasłami sugerującymi dany styl (np. szczególnie ostatnio popolarny nurt vintage), w istocie są po prostu zbieraniną przypadkowych ubrań, często niewiadomego pochodzenia. To stawia przed nami zadanie: czujność i weryfikacja informacji - o ile to możliwe. O tym, że nie zawsze się to udaje, przekonałam się kilka razy. Szczególnie w pamięci utkwiła mi sytuacja, kiedy na jednym z najpopularniejszych portali zakupowych, związanych z asortymentem drugiego obiegu, zamówiłam bawełnianą (jak podawał opis) vintage - koszulę o ślicznym kroju. Po przymierzeniu i sprawdzeniu metki okazało się, że owszem - w składzie znajduje się bawełna, ale zaledwie w kilku procentach, a sama koszula z prawdziwym vintage nie miała nic wspólnego: była to po prostu stylizowana podróbka "made in china". Podobne pułapki czekają na nas w szumnych hasłach typu "wełniane swetry", w których tak naprawdę znajdują się tylko śladowe domieszki wełnianych odpadów (bardzo popularne w "sieciówkach"). Czy mam na to złoty środek? Nie, ale staram się być uważna i kupować ze sprawdzonych źródeł, oraz osób prywatnych, które w przejrzysty sposób podają zarówno pełen skład ubrania, jak i jego pochodzenie.

Poniżej zamieszczam dla Was kilka portali i sklepów, które biorę pod uwagę przy zakupach z drugiej ręki:

WYBRANE SECOND-HANDY I BUTIKI STACJONARNE - POZNAŃ

  • Vintage&Friends - przy ul. Zwierzynieckiej (dziewczyny również szyją swoje autorskie ubrania z tekstyliów przeznaczonych do wyrzucenia!)

  • Coś na rzeczy - komis przy ul. Poznańskiej, gdzie można nie tylko kupić, ale również sprzedać swoje ubrania, wynajmując odpowiedni regał.

  • Level - przy ul. Mielżyńskiego

  • Premium second hand - przy ul. 27 Grudnia

Do dwóch ostatnich podchodzę z rezerwą - w każdym z nich udało mi się znaleźć zarówno fajne, dobre jakościowo ubrania, ale również szmatki z Shein. Ze sklepów stacjonarnych korzystam tak naprawdę coraz rzadziej, przede wszystkim z powodu ograniczonego czasu i konieczności dojazdu.


WYBRANE SECOND-HANDY I BUTIKI INTERNETOWE


/1 i 3. bluzka z SH za ok. 5 zł (!), 100% wiskoza, bawełniane spodnie - stara kolekcja Reserved /2. Wspomniana nieszczęsna koszula; dżinsy ciążowe z Vinted, 98% bawełna, 2% elastan; skórzane buty - Esprit; Apaszka z drugiej ręki - Mango (brak metki ze składem); torebka z eko-skóry - Ochnik/


/1-3. dżinsy ciążowe Lee z drugiego obiegu, 98% bawełna, 2% elastan; T-shirt z organicznej bawełny - H&M/



/1. Katanka z drugiej ręki Zara basic, brak składu na metce; 1-2. Koszula 100% z muślinu z drugiej ręki (za ok. 30 zł); spodnie 100% len - stara kolekcja Solar (po cioci - mają min. 10 lat!, torebka ze skóry naturalnej - Ryłko/


/1. spódnica z drugiej ręki, 100% wiskoza (ok. 20zł), bluzka Solar - 100% poliester, odziedziczona po kimś; apaszka z drugiej ręki - brak składu; skórzany plecak - Wittchen/


/1. Sweter z działu męskiego w rozmiarze XL, 80% anilana (akryl), 10% kaszmir, 10% poliester - bardzo stara kolekcja Big Star (mam go po tacie); legginsy z drugiej ręki - Calzedonia, brak składu./



Świadoma szafa zaczyna się w głowie - czyli moje najważniejsze zasady w budowaniu odpowiedzialnej garderoby


Tak naprawdę jest to bardzo obszerny temat, zasługujący na osobny wpis, ale postanowiłam chociaż pobieżnie przez niego przebrnąć, przede wszystkim zaznaczając jedną, najważniejszą zasadę, którą się kieruję: każdy nasz wybór i decyzja ma swoje konsekwencje. Odpowiedzialna garderoba zaczyna się w głowie: w tym jak podchodzimy do inspiracji modowych, oraz w świadomości swojego stylu, w planowaniu, odporności na trendy i kulturę konsumpcjonizmu, a także w otwartości na edukację dotyczącą materiałów i zagadnień związanych z produkcją. Te wszystkie "szczebelki" składają się na stabilną (lub niestabilną) konstrukcję naszej szafy. Warto również stale mieć z tyłu głowy, że dobrze skompletowana i satysfakcjonująca garderoba nie przychodzi z dnia na dzień. To czasem wieloletni proces, wymagający naszego czynnego zaangażowania i cierpliwości, ale z pewnością warty zachodu. Ponieważ ten wpis i tak jest już dość obszerny, nie chcę zbytnio rozwijać tego wątku, ale zdradzę Wam kilka prostych wskazówek, które warto wziąć pod uwagę - szczególnie na początku swojej "szafiarskiej" przygody, a którymi ja również staram się na co dzień kierować:

  • znajdź maksymalnie kilka osób, które inspirują Cię swoim stylem. Mogą to być influencerzy, blogerzy, artyści, a nawet osoby, które znasz osobiście. Inspiracje dobieraj starannie: analizuj co Ci się podoba (oraz nie podoba) i dlaczego. Nie spiesz się, nie idź w ilość, nie kieruj się jedynie najnowszymi trendami, czy filozofią marek. Daj sobie czas i szukaj odpowiedzi na pytania: jak TY żyjesz na co dzień? Jakie są TWOJE potrzeby? Jakie ubrania i styl byłyby z tym spójne?

  • Pamiętaj, że w zakupach przede wszystkim liczy się jakość, a nie ilość. Sprawdzaj składy, rób listy zakupowe, planuj z czym i w jakich okolicznościach będziesz nosić daną rzecz.

  • Nie kupuj czegoś tylko dlatego, że Ci się podoba, jest modne, albo "to okazja". To prosta droga do zagraconej szafy, którą finalnie otwierasz i stwierdzasz, że "nie masz co na siebie włożyć".

  • Planuj budżet.

  • Zrób listę rzeczy, które chciałbyś mieć w swojej szafie. Sprawdzaj i aktualizuj ją przed każdym zakupem. Dobrym pomysłem jest również stworzenie listy z ubraniami i akcesoriami, które już posiadasz.

  • Nie katuj się za popełnione błędy - szczególnie na początku będzie ich pewnie sporo. Ale wyciągaj wnioski.

  • Przynajmniej raz w roku sprawdź zawartość swojej szafy - to czego już nie nosisz, sprzedaj, lub oddaj. Jeśli dane ubranie ma jeszcze potencjał, rozważ naprawę, zamiast kolejnych zakupów.

  • Pamiętaj, że we wszystkim liczy się umiar. Zbyt mała ilość rzeczy jest problematyczna tak samo, jak nadmiarowa.

  • Wspieraj się branżową literaturą, filmami, czy sprawdzonymi artykułami na tematy odzieżowe. Edukacja to podstawa.



Na zakończenie


Musicie mi po prostu uwierzyć, jeżeli powiem, że wcale nie planowałam tak długiego artykułu. Chciałam jednak, aby znalazło się w nim to, co najważniejsze - szczególnie, że jest to pierwszy wpis dotyczący zrównoważonej mody na moim blogu. Mimo wszystko możecie mieć jednak poczucie, że temat wcale nie został wyczerpany - i będziecie mieć rację. Ja również mam jeszcze w zanadrzu kilka wątków, które uważam za warte poruszenia, chociażby takie, jak składy materiałów, rozwinięcie tematu budowania świadomej garderoby (na przykładzie mojej własnej historii), czy propozycje mniej znanych polskich marek, produkujących w odpowiedzialny sposób. Jeśli interesuje Was taka tematyka, będzie mi bardzo miło, jeśli dacie mi o tym znać - a w komentarzach szczerze zachęcam Was do dyskusji. Mam nadzieję, że przygotowany przeze mnie artykuł okaże się Wam pomocny - a być może dla kogoś z Was stanie się nawet impulsem do wdrożenia zmian i rozpoczęcia przygody z budowaniem świadomej garderoby - której życzę nam wszystkim z całego serca!



Materiały: źródła, pomocnicze artykuły i raporty:

  • Materiały PDF



***

Komentarze


bottom of page